Bez kategorii

powierzchnie tnące

Czasem przestaję trzymać pion. Zostawiam za drzwiami uśmiech, który tak często mi nie leży. Wszystko to, co muszę, co powinnam, to, co wypada. Zwyczajnie sobie odpuszczam. Siedzę w dresie i boczę się na świat. Mam swoje kilkuminutowe bunty dwulatka, w których odgradzam się od wszystkiego zewnętrznego, co testuje moją cierpliwość i wytrzymałość. A potem idę spać. 
Lubię swoje sny. A raczej siebie w tych snach. Noszę w nich długie, białe sukienki, czarny płaszcz, a włosy mam nieuczesane. W tych snach robię zdjęcia. Dużo zdjęć. Zamykam rzeczywistość w czarno-białym, krzywym kadrze i czuję wtedy niesamowitą zgodność ze wszystkim, co wokół mnie. W tych snach skupiam się na tym, co widzę. Na tym, jak ja to widzę. Po przekątnej, fragmentarycznie, od dupy strony. Ale po mojemu. Nie rozszczepiam się, tak jak na jawie, na tysiące myśli i form.  Tnę przestrzeń w kwadratowy obrazek. Nic nie tnie mnie. Nic nie tnie czasu, chęci, nie ścina dobrych myśli i radości, która wciąż we mnie jest. Konstruuję swój własny świat, dokładnie tak, jak sama tego chcę. 
A potem się budzę. Zamiast białej sukienki zakładam skorupę i przedzieram się do zmroku przez powierzchnie tnące. I tylko włosy mam nieuczesane. I coraz mniej pionów w sobie. 

16 komentarzy

  • Nika

    Coraz mniej pionów..by zachować wysoki poziom:) A tak na serio to…znowu o mnie piszesz. Nawet w temacie snów i szopy na głowie:)

  • Anonimowy

    Zobaczysz, że wszystko będzie dobrze. Jest ramię, na którym zawsze możesz się wesprzeć – niezależnie od stanu ducha i sympatii do świata 🙂

  • Katie

    No poziom jeszcze trzymam 😉 Może to nie miło z mojej strony, że cieszę się, gdy piszesz, że znów piszę o Tobie, bo przecież o radości nie było, ale cieszę się.

  • Katie

    Nie wiem, czy nawet w punktach ksero warto kopiować PC, choć podobno są tacy, którym owe mądrości pomogły, rozjaśniły, natchnęły, itd., więc może nie byłoby aż tak źle 😉 I cóż mogę dodać: parę dni temu kilka godzin upłynęło mi pod polecanym numerem.

  • Anonimowy

    mhm brzmi to jak samousprawiedliwianie – ale nie ma się czym martwić – każda polska panna, dojrzewająca w drugiej połowie lat 90. musiała przez PC przejść;) (a zarapujesz cały?;))

  • Katie

    oczywiście, że musiała. Co więcej – musiała w to uwierzyć i dać się ponieść, dzięki temu teraz może usprawiedliwiać własny cynizm 😉 (oczywiście, że nie ;))

  • Anonimowy

    Ktoś już dla Katie ćwiczy bicepsy i ramiona, żeby było na czym łapać pion, w razie potrzeby 😉 A Katie sama w sobie jest silna swoją kruchością i krucha w swojej sile, ma potencjał do tego, żeby wstawać i upadać, nosić głowę wysoko jak dumna kobieta i nisko jak zawstydzona dziewczynka. Zawsze w zgodzie z tym, co czuje i zawsze z pewnością, że może się zanurzyć w pełnej akceptacji. W powierzchniach głaszczących, nie tnących 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *