-
ribbons undone
Lubię życie matki. Składanie kanapek bladym świtem, chowanie liścików do plecaka, szukanie zaginionej skarpetki. Lubię odnajdywać śpiącą twarz rano w pościeli i budzić gładząc po płatku ucha, gestem – bardziej lub mniej podświadomie…
-
i must have lost it on the wind
p o w r o t y Gdy miałam 10 lat, wszystkie swoje lęki zapisywałam na fragmentach kartek wydzieranych z zeszytów w kratkę. Potem składałam te kartki w małe kwadraty i przewiązywałam muliną.…
-
wiosna
W ciepłe dni uciekamy na lody, które jemy na murku pod sklepem. Są tak duże, że ściekają nam strużkami po palcach i nadgarstkach. Środek rozweselający. Wieczorami włóczymy się po parkach i brzegach rzek.…
-
nie czekaj
p r z e m i j a n i e | miejsca – ludzie – słowa W centrum mojego miasta wyburzono 3 piętra kamienicy. To co zostało, to wysoki parter przykryty teraz szarą…
-
keaton
Jest coś innego w śpiewie ptaków na wiosnę. Lekkość, przestrzeń. Może nawet i nadzieja. Pisanie na wiosnę też miało to do siebie, ale przecież spadł znów gęsty śnieg i wciąż w tle niepisanie…
-
you should be dancing
Z perspektywy 20 lat scena wygląda na zdecydowanie mniejszą, ale kulisy nadal pachną tak samo. To zapach starych desek i kurzu. Potu, zerwanych ścięgien i ekscytacji. Zapach energii unoszącej się pod sam dach,…
-
Oh Santa!
Mój Święty Najdroższy! Powiem Ci, że mi zaimponowałeś. Ja wiem, że mój zeszłoroczny list do Ciebie entuzjazmem nie pałał, ale widzę, że czytałeś między wierszami. Jestem wdzięczna. Było super. Niestety w tym roku…
-
gołębi puch
Czekam na śnieg. Taki pierwszy, delikatny. Na pierwszą warstwę błyszczącego szronu na źdźbłach trawy i siatkach ogrodzeń. Na jego świeży zapach w powietrzu, to jak skrzypi pod nogami, jak topi się na moich…
-
co tam?
Szkolny plecak niedbale porzucony w przedpokoju. Kromka chleba dzielona na pół, trzymająca w objęciach ser i rukolę. Apaszka na szyi zawiązana znów nie tak, jak na szyjach mijanych kobiet. Trampki wrzucone do pudła.…
-
jak na lotni
W połowie sierpnia powietrze wieje chłodem, a popołudniowe słońce błyszczy, jak garść miedziaków trzymana w dłoni. W torebce, wraz grubszym swetrem, noszę niezgodę na koniec lata i zamykanie mnie w mentalnych szufladach pachnących…